WAŻNA INFORMACJA POD ROZDZIAŁEM!!
„Ludzie, którzy naprawdę będą
chcieli być w twoim życiu zrobią wszystko, żeby tu być.”
*Rosie*
Czekała nas jeszcze
druga połowa meczu z Shadows. W pierwszej prowadziliśmy z nimi 3:1, co
doprowadzało Marko do szaleństwa, a to skutkowało tym, że stawał się brutalny
na boisku. Ostatnie sekundy starcia. Liam podał do mnie, a ja biegłam na
bramkę. Nagle straciłam równowagę, przewróciłam się na murawę i poczułam ból w
kostce. Zaraz obok pojawił się Zayn.
-Aniołku wszystko
gra?- chłopak pomógł mi wstać, ale ta noga strasznie bolała. Malik miał wykonać
rzuty karne, bo jak się okazało Marko mnie podciął. Brunet ustawił piłkę i użył
oddechu… Kopnął piłkę, a ona wpadła w siatkę zupełnie tak jak za drugim
podejściem. Wygraliśmy! Jako nagrodę mogliśmy pójść do klubu. Na początku
wszystko było naprawdę świetne, ale
później przypałętała się jakaś dziewczyna i zaczęła podrywać Zayna…
*Zayn*
Tańczyłem z
aniołkiem, kiedy poczułem na braku czyjąś rękę. Na początku myślałem, że
chłopaki robią sobie jaja, ale kiedy ktoś mnie szarpnął - doznałem szoku… Co
ona do chuja tutaj robi?! Po jaką cholerę moja była przyjeżdża na Stadion
Genesis!?
-Co tu robisz?-
warknąłem.
-Oj kotku- umieściła
dłoń na moim policzku, ale natychmiast ją zdjąłem. – co robisz?- zaśmiała się
nerwowo.
-Jamie, grzecznie
proszę odpierdol się ode mnie- długonoga blondynka cały czas nieskutecznie
próbowała mnie uwieść, ale ją odpychałem. –ja mam dziewczynę- westchnąłem po
pięciu minutach ciągłej paplaniny jak to powinienem być wdzięczy, że
przyjechała do mnie prosto z Akillianu.
-Jeszcze mi powiedz,
że ją- wskazała na aniołka, który chował się za mną.- ona do ciebie nie pasuje!
Ty i ja byliśmy idealną parą! – wywróciłem oczami.
-Odjebaj się w
końcu!- wrzasnąłem. –dobrze wiesz czemu zerwaliśmy – wskazałem na nią palcem.-
a teraz spadaj, bo jestem zajęty- powiedziałem przez zaciśnięte zęby.
-Pożałujesz!-
pisnęła na odchodne czym absolutnie się nie przejąłem. Ona mi grozi phi… nie
wierzę, że jest taka durna! Odwróciłem się do aniołka, który patrzył teraz na
swoje stopy. Złapałem za jej brodę i uniosłem do góry, żeby na mnie spojrzała.
Zamrugała kilkakrotnie gryząc dolną wargę. Wyglądała mega seksownie…
-Co jest? –
wzruszyła ramieniem ze smutną miną.- nie przejmuj się tą idiotką. Jest
wkurwiona, bo ją zostawiłem kilka miesięcy temu. No dalej aniołku… -
zmarszczyła brwi.- uśmiechnij się, proszeee- uniosła kąciki ust ku górze i od
razu stała się piękniejsza. Jest śliczna, ale z uśmiechem nie ma sobie równych.
–zatańczysz?- wystawiłem dłoń w jej kierunku, a ona pokiwała pionowo głową.
Przyciągnąłem ją do siebie i złapałem za biodra, a blondyneczka splotła dłonie
na mojej szyi.
*Louis*
Mój plan powoli
wchodzi w życie. Jamie zrobiła trochę zamieszania, a Malik się wkurzył. Lockwood
wkurwiona wyszła, a po chwili dostałem SMSa.
_____________________
Od: Jamie Lockwood
(była Malika)
Zabiję cie, a tą
blond szmatę zaraz po tobie!
_____________________
Zaśmiałem się pod
nosem i spojrzałem na nasze gołąbeczki. Awww tańczyli wtuleni w siebie. To
takie słodkie, że zaraz się porzygam. Zacząłem szukać reszty drużyny, aż w
końcu dostrzegłem Liama, który zabawiał się z Kali. Brunetka się o niego
ocierała podczas tańca, zupełnie jak Amy o Horana. Harry gadał z jakąś laską,
ale po chwili rozłożył się na loży i zasnął. Skoro Liaś urabia Morgan, to śpię
dziś… na sofie się nie wyśpię… Hmm… pójdę do miśka, bo Quest zapewne śpi z
Niallem. Piłem sobie kulturalnie drinka, kiedy przypałętała się jakaś laska. Chociaż
nie… laską nie można jej nazwać, bo była brzydka. Miała kolorowe włosy, kujonki,
ogrodniczki, krótki top, kolorowe podkolanówki i pokolorowane tenisówki. Jej
włosy były natapirowane i wyglądały jak szopa.
-Hej, ty jesteś
Louis ze Snow Kids! Jestem twoją fanką…- zaczęła nadawać. Jej paplanina była
straszna! Dopiłem tequilę i wpiłem się w jej usta, tylko po to, żeby skończyła
gadać. Na początku była trochę zdziwiona, ale po chwili zaczęła oddawać
buziaka. Całowała… przeciętnie, ale lepsze to niż nic. Misiek bije ją na głowę.
Na razie blondynka jest na trzecim miejscu, pierwsze zajmuje Ally, a drugie
Stacy, która była moją dziewczyną przez… trzy dni? Chyba, bo nie pamiętam…
Oderwałem się od dziewczyny, a ona oblizała usta. Zaśmiałem się pod nosem, cóż…
każda reaguje w ten sam sposób, no prawie… misiek nie oblizał ust! To dlatego
chcę wygrać ten zakład i ją zaliczyć. Chcę doprowadzić ją do szaleństwa, żeby
myślała o mnie cały boży dzień. To ja mam rządzić w jej snach, myślach i
marzeniach. Na każde pytanie ma odpowiadać… jak to ona na początku do mnie
mówiła? Lou, Tommo… nie, no kurwa… O już wiem! Loui! Ta, ona to tak ładnie
mówi… - no i wtedy powiedziałam, że jest tępym chujem, bo powiedział, że
jesteście słabi…- ja pierdole! Zamknij się w końcu!
-Muszę iść-
wzruszyłem ramionami i skierowałem się w kierunku miśka i Zayna. – ludzie
wracamy-przeczesałem włosy dłonią.
-Ale dlaczego?-
blondynka zagryzła dolną wargę na co uniosłem lewy kącik ust ku górze.
-Boo widzisz tą w
kolorowych włosach?- odwróciła głowę, a potem skinęła. –uwzięła się na mnie.
-I to ci
przeszkadza?- zdziwił się Malik, a ja wywróciłem oczami. – to idź sam- wzruszył
ramionami i złapał za braki miśka, które lekko masował.
-Poszedłbym, gdyby
Liaś nie kręcił z Kali. Dziś będą się pieprzyć- powiedziałem pewnie.
-Skąd to wiesz?-
zapytała cichutko blondynka.
-Bo go
znam, tak samo jak Zayna- uśmiechnąłem się chytrze, a Malik mordował mnie
wzrokiem.- mogę spać dziś u ciebie, bo nie chcę im przeszkadzać?- misiek tylko
pokiwał pionowo głową, a ja szybko cmoknąłem ją w policzek.
*Rosie*
Wróciliśmy do
hotelu. Amanda poszła do Nialla i Harrego, a Zayn i Louis do mojego pokoju.
Tomlinson zdjął koszulkę i spodnie, a potem położył się na łóżku Amy. Zayn
zrobił to samo, z tym wyjątkiem, że ułożył się u mnie. Zabrałam koszulę Malika
i poszłam z nią do łazienki. Rozebrałam się do samych majtek i przełożyłam
t-shirt przez głowę. Rozczesałam włosy i przemyłam twarz. Wróciłam do pokoju i
położyłam się obok brązowookiego. Wtuliłam się w klatkę mojego chłopaka, który
gładził moje włosy. Z czasem zasnęłam.
*Kali*
Obudziłam się
wtulona w nogi tors Liama. Przetarłam dłonią oczy i rozejrzałam się po
pomieszczeniu. Na podłodze leżały nasze ubrania, a ja odruchowo zerknęłam pod
kołdrę. Byłam naga. Ciemny blondyn powoli zaczął się budzić.
-Kali? – zapytał
wstając. – cholera- stwierdził rozglądając się po pokoju.- my chyba nie… kurwa-
zakrył sobie twarz dłońmi, którymi później przeczesał włosy. Czuję się źle. Myślałam,
że mnie lubi… On mi się naprawdę podoba i myślałam, że ja mu też. Niestety
myliłam się. Poderwałam się z łóżka i pozbierałam swoje rzeczy, po czym
pobiegłam do łazienki. Ubrałam się i przeczesałam palcami włosy. Westchnęłam
głęboko i wyszłam z łazienki, a później z pokoju Liama. Bolało mnie to, że tak
mnie potraktował… cały wczorajszy wieczór wysyłał mi sygnały i całował, mówił
jak to bardzo mu się podobam, a teraz… zachował się jak skończony dupek. Kiedy
przekroczyłam próg mojego pokoju rozpłakałam się. Dlaczego ja mam takiego pecha
do facetów? Przebrałam się w szerokie dresy, podkoszulek i zadzwoniłam po Joe,
żeby przyniósł mi wielki kubełek lodów czekoladowych. Byłam naprawdę wdzięczna,
kiedy mężczyzna przyniósł mi smakołyk. Wskoczyłam pod kołdrę i włączyłam
komedie romantyczne. A co mi tam zdołuję się jeszcze bardziej. Oglądałam
zajadając się lodami…
*Rosie*
Po treningu Amy
chciała pójść na zakupy. Poprosiła mnie, żebym poszła razem z nią.
Zaproponowałam, abyśmy zaprosiły też Kali, w końcu dziewczyny powinny się
trzymać razem. Amanda po długich namowach i przekonaniach, że Morgan woli Liama
od Nialla w końcu uległa. Poszłam do pokoju brunetki i zapukałam.
-Daj mi spokój
kimkolwiek jesteś!- krzyknęła. Mimo braku pozwolenia weszłam do środka. Kali
była wrakiem człowieka. – mówiłam, że nie chcę gadać i masz nie… -zmarszczyła
brwi, kiedy mnie zobaczyła. – Rosie to ty- powiedziała jakby z ulgą.-
przepraszam – mruknęła. Usiadłam na brzegu jej łóżka.
-Stało się coś?-
pokiwała przecząco głową co na kilometr wiało ściemą. – Kali mi możesz zaufać-
dziennikarka głośno westchnęła, a potem zatrzymała film.
-To przez Liama-
zmarszczyłam brwi. – myślałam, że mnie lubi, a okazał się strasznym dupkiem.
-Przespałaś się z
nim?- zapytałam nieśmiało, a ona spuściła głowę.
-Mimo, że wczoraj w
klubie cały czas mnie całował i mówił jak bardzo mnie lubi, rano żałował i niedowierzał
w to- Morgan wytarła wierzchem dłoni łzy spływające po policzku. – Rosie po co
przyszłaś?
-Chciałam zapytać
czy pójdziesz z nami na zakupy- niepewnie na nią spojrzałam.
-Nie chcę iść z
wami, bo nie mam najmniejszej ochoty natknąć się na Liama.
-Ale mi chodziło o
mnie i Amy. Kali proszę chodź- wydęłam dolną wargę, a brunetka w końcu uległa.
Poszła do łazienki, z której wyszła po piętnastu minutach całkowicie
odmieniona. Miała na sobie pastelowe spodnie, pudrowy sweterek za tyłek i z
rękawem 3/4, a na nogach miała jasnobrązowe buty. Włosy opadały jej na prawe
ramię i była umalowana. Wyglądała naprawdę pięknie. Wyszłyśmy z jej pokoju i
poszłyśmy do naszego salonu, gdzie siedzieli chłopcy i Amanda. Mój wzrok
powędrował na Liama, który patrzył na Kali ze skruchą.
-Kali możemy
pogadać?- mruknął nadal ją lustrując.
-Nie mam czasu, idę
na zakupy z dziewczynami- warknęła i złapała Amy za nadgarstek. Prowadziła ją
do wyjścia. Już miałam do nich dołączyć, kiedy ktoś szarpnął mnie za ramię.
-Nie dasz mi nawet
buziaka?- Zayn uniósł brwi na co cmoknęłam go szybko w usta i dołączyłam do
dziewczyn.
*Liam*
Kurwa życie jest
mega trudne. Czemu muszę ranić osoby, które naprawdę lubię? Siedziałem u nas w
pokoju i grałem na Xbox’ ie, kiedy przylazł Zayn. Mulat podłączył drugi
kontroler i dołączył do mnie. Graliśmy chwilę, aż Malik w końcu nie wytrzymał.
-Stary co jest?-
wzruszyłem ramionami. Ja się nie zwierzam, tylko oni mi. To ja im doradzam, ja
jestem pocieszycielem. –Liaś- jęknął jak laska.- gadaj co się stało?
-Nie odpuścisz co?-
z lekkim uśmieszkiem pokiwał głową na boki. –chodzi o Kali- westchnąłem.
–przespałem się z nią, ale lubię kogoś innego.
-Czekaj… masz laskę i nam nic nie powiedziałeś!? Która
to!? –krzyknął.
-Pamiętasz Susie z
młodszej klasy?- zmarszczył brwi. – Cowell- mruknąłem. – też się o nią
kłóciliście.
-A no tak śliczna
brunetka, która z charakterku przypomina aniołka- rozmarzył się, na co
wywróciłem oczami. – to od kiedy wy kręcicie?
-Od jakiś dwóch
miesięcy.
-Nieźle stary-
klepnął mnie po plecach. – czekaj… spałeś z Morgan!?
-Czy ty mnie w ogóle
słuchasz!? Lubię je obie, ale kiedy jestem z Kali to czuję się inaczej… lepiej…
mógłbym nawet dla niej piłkę zostawić…
-Łoooo stary wyhamuj
ten kombajn! Nie zrezygnujesz z footballu! – wywróciłem oczami.
-Nie wiem co mam
zrobić- pokręciłem głową na boki z bezsilności. –najgorsze jest to, że Kali się
wkurzyła…
-Właśnie co jej
zrobiłeś?
-Tak jakby rano
zrobiłem awanturę, że nie powinniśmy się pieprzyć- mówiłem patrząc na nogi.
-Jesteś pojebany- stwierdził.
-Jakbym nie wiedział.
Weź doradź jak ją przeprosić- mulat głęboko westchnął, a potem wyjął telefon i
do kogoś zadzwonił.
-Hej aniołku…- no to
już wiadomo z kim gadał.- mogłabyś przeciągać jakoś te zakupy?… Liam chce
przeprosić Kali… ta wiem, że zachował się jak dupek, ale zrób to dla niego…
liczę na twoje dobre serduszko… obiecuję, że ci to wynagrodzę… kocham cie
aniołku…- schował komórkę do kieszeni dresów, a potem popatrzył na mnie.
-Serio ją kochasz?-
uniosłem brwi, a on mnie olał.
-Zaraz przyjdę-
wyszedł z naszego pokoju, a ja dalej grałem na konsoli. Malik wrócił po
godzinie z koszykiem w ręku. –chodź lowelasie- zmieszany wstałem i stanąłem
obok niego. Chłopak podał mi koszyk, a sam wziął gitarę. Co on znowu wymyślił?
Poklepał mnie po ramieniu i wypchnął z pokoju. Wyszliśmy z pokoju i wsiedliśmy
do promu.
-Coś ty wymyślił z
Rosie? – mruknąłem bez entuzjazmu. Wątpię, żeby Kali chciała ze mną gadać.
-Się nie interesuj.
Masz ją tylko przeprosić i udawać, że wszystko jest twoją zasługą, a nie moją i
aniołka. Zresztą blondyneczka twierdzi, że jesteś dupkiem- wzruszył ramionami.
Jakbym o tym kurwa nie wiedział! Co ona Amerykę odkryła!? Chłopcy przeważnie
najpierw robią, a potem myślą. To zupełnie jak Malik z zakładem- najpierw się
założył, a dopiero potem zaczął rozważać opcję co będzie jak się w niej
zakocha. –jarzysz?- przytaknąłem. Po dziesięciu minutach wysiedliśmy i
poszliśmy w kierunku parku. Zayn rzucił we mnie kocem, a sam gdzieś polazł.
Przylazł po dwudziestu minutach i patrzył na mnie jak na idiotę. – ja pierdolę,
Liam weź się rusz- przeczesał włosy dłonią, a potem wypiął klatę do przodu.
–pójdę teraz po dziewczyny, a ty masz się ogarnąć okay?- przytaknąłem. Mój
przyjaciel pobiegł w stronę promu, a ja zacząłem rozkładać na kraciastym materiale
rzeczy z koszyka.
*Zayn*
Siedziałem w promie
i patrzyłem na słonce przez okulary przeciwsłoneczne. Cały czas nie wiem co mam
zrobić z tym pieprzonym zakładem- powiedzieć jej, czy nie? Nagle pojazd się
zatrzymał i ktoś wsiadł do środka. Nie zwracałem na to uwagi, tylko wyjąłem
komórkę i napisałem do blondyneczki.
____________________
Do: aniołek <3
Gdzie jesteście?
____________________
Od: aniołek <3
Przy tej kawiarni, gdzie pijemy koktajle ;*
____________________
Do knajpki było jeszcze trochę drogi, dlatego wyciągnąłem nogi i głęboko
westchnąłem. Dziś będzie naprawdę ciepły wieczór. Nagle poczułem jak ktoś łapie
za moją dłoń, dlatego spojrzałem na drugiego pasażera. Boże lubisz się nade mną
znęcać? A może to karma? Zabierzcie ode mnie tą idiotkę!
-Czego ty znowu chcesz?- westchnąłem zrezygnowany. Nie mam najmniejszej
ochoty z nią gadać, ani dziś, ani jutro- nigdy.
-Zayn skończ tą zabawę i wróćmy do siebie- przysunęła się bliżej mnie. To
jest żałosne, a ona zachowuje się jak desperatka. – ta szmata nie jest ciebie
warta.
-A ty jesteś?- z uśmiechem pokiwała pionowo głową na co ją wyśmiałem. –
posłuchaj Jamie- zacząłem powoli. – mam na ciebie wyjebane, a aniołka kocham,
dlatego odpierdol się i daj mi żyć.
-Aniołka!?- prychnęła. –pewnie już się z Tomlinsonem pieprzyła-
wywróciłem oczami.
-Ona nie jest tobą Jamie- mruknąłem pod nosem, ale usłyszała. W sumie
dobrze, że usłyszała. Kiedy prom się zatrzymał wysiadłem, a ona za mną.
-Zaczekaj!- szarpnęła mnie za ramię. Teraz stałem z nią twarzą w twarz. –
nie widzisz tego?- zmarszczyłem brwi. Czego ta dziewczyna się nawciągała? Znowu
jakaś maryśka, koka, albo LSD? Ona ma nie po kolei i powinni ją u świrusów
zamknąć! –ona nigdy nie będzie mną!- pisnęła tupiąc nogą i krzyżując ręce na
klatce piersiowej. W sumie Lockwood ma rację. Aniołek nigdy nie będzie nią…
-Bo jest lepsza od ciebie pod każdym względem- powiedziałem na odchodne i
zmierzałem w miejsce spotkania z moją dziewczyną. Blondynka stała razem z
Morgan, a w dłoniach trzymały koktajle. Zaszedłem blondyneczkę od tyłu i
przytuliłem na co pisnęła. –aniołku to tylko ja, a nie gwałciciel- zaśmiałem
się i pocałowałem ją za uchem. – cześć Kali- uśmiechnąłem się w kierunku
brunetki, która posłała mi wymuszony uśmiech, a potem odwróciła wzrok. –
idziemy do parku- zarządziłem i objąłem aniołka.
-Chodź Kali- powiedziała Rosie.
-Nie chcę wam przeszkadzać- wzruszyła ramieniem, a ja wywróciłem oczami.
Złapałem ją za nadgarstek i przyciągnąłem do siebie. Szedłem w środku, a
ramionami obejmowałem je obie. –Zayn puść mnie- marudziła, ale nie reagowałem
na to, tylko wpakowałem je do promu. Jechaliśmy dziesięć minut, a potem
zaprowadziłem Kali do Liasia. Z blondyneczką poszliśmy nieco dalej, gdzie
rozłożyłem koc dla nas. Usiedliśmy na niebieskim materiale i zajadaliśmy
truskawki w czekoladzie i inne smakołyki. Później wziąłem gitarę i zacząłem dla
niej grać, bo dobrze wiem jak to lubi.
*Kali*
Zayn to jeden z najbardziej upartych osób jakie znam. Targał mnie do tego
parku siłą, tylko po to, żebym znowu oglądała Liama. Ciemny blondyn podszedł do
mnie z przygnębioną miną i złapał za moją dłoń. Chciał mnie gdzieś prowadzić,
ale zaparłam się nogami i nie dopuściłam do tego.
-Kali daj sobie wyjaśnić- mruknął patrząc mi oczy.
-Nie mam zamiaru cie słuchać. Wiesz co? Może najlepiej będzie jeśli o tym
zapomnimy. Trzymajmy się tego, że wróciliśmy do hotelu i każde poszło do
swojego pokoju. Tak będzie…- nie pozwolił mi dokończyć, ponieważ złączył nasze
wargi w jedność. Chwilkę oddawałam czułość, ale moment później przypomniałam
sobie, że jestem na niego zła. Odepchnęłam go od siebie, a on patrzył
zdziwiony.- jesteś podły- stwierdziłam.
-Kali lubię cie i to bardzo, ale mam dziewczynę- otworzyłam szeroko
oczy.- to dlatego tak zareagowałem. Nie potrafię… lubię was obie, ale przy
tobie czuję się inaczej…- westchnął.- wiem, że nie chcesz tego słuchać, dlatego
przepraszam, że Zayn cie tutaj zaciągnął- wzruszył ramionami, a mi zrobiło się
głupio.
-Ja nie chcę być twoją opcją Li- powiedziałam powstrzymując łzy. –musisz
zdecydować- brązowooki znowu mnie pocałował.
-Chodź- złapał mnie za rękę i zaprowadził na kocyk. Karmiliśmy się
wzajemnie słodkościami i patrzeliśmy w gwiazdy. Dziś jest naprawdę piękna noc.
Na granatowej poświacie nieba błyszczały miliardy gwiazd. To naprawdę
romantyczny klimat. Chłopak objął mnie ramieniem i przyciągnął bliżej siebie za
co byłam mu wdzięczna, ponieważ zrobiło mi się zimno.
________________________________________
Okay dziś będzie trochę dłuższa notka, ale liczę, że mi to wybaczycie. Mam kilka spraw, a mianowicie:
1. Jest mało komentarzy co skutkuje blokadą twórczą, a że tej chały sztuką nie nazwać nie mogę, to napiszę, że nie mam motywacji ;'((
2. Gdyby ktoś mógł polecić tego bloga u siebie to byłabym bardzo bardzo wdzięczna.
3. Z racji tego, że nie mam w ogóle motywacji wątpię, iż nowy
rozdział pojawi się za tydzień. Generalnie chodzi mi o to, że wiem co
chcę napisać, ale nie potrafię ubrać tego w słowa i przelać tutaj. To
chore i czuje się z tym źle, bo to zupełnie tak, jakbym... w każdym bądź
razie jest źle z moją weną i motywację.
4. Bardzo dziękuję osobom, które regularnie komentują, bo to dzięki wam jeszcze cokolwiek mi się chce. Kocham was ♥
5. Serdecznie zapraszam na:
Buźka miśki wy moje kochane ;**
Boski rozdział jak zwykle ;D Na pewno polecę tego bloga u siebie, jeśli tylko dodam rozdział.
OdpowiedzUsuń<3 <3 <3
Jak zwykle genialne:-)
OdpowiedzUsuńNie przestawaj pisać. Przepraszam że wszystkiego nie komentuje ale nie zawsze jestem u cb regularnie. Przykładem jest ten dodałaś rozdział dwa dni temu. Wiem jakie ważne są komentarze. Postaram się spełnić przynajmniej w najmniejszym stopniu twoje prośby.
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału ZAJEBISTY<3 *-*
Weny i buziaczki :*
To jest naprawdę świetne i nie przejmuj się bo masz wielki talent a opowiadanie jest oryginalne więc pisz dalej
OdpowiedzUsuńNie wiem co mam napisać, uwielbiam wręcz kocham <3
OdpowiedzUsuń